Once upon a time żył sobie ktoś i to nie byle jaki ktoś, bo był to Książę we własnej osobie. Książę władał niewielkim państewkiem, które mimo to obrastało w dobrobyt i ludziom dobrze się żyło. Rzec by można, że była to kraina mlekiem i miodem płynąca. jak na ironie, tym właśnie płynęła, wiadomo, ze mleko i miód to były towary luksusowe w tych czasach i w sąsiednich księstwach nie można było ich praktycznie dostać.
Toteż państewko Księcia było częstym celem ataków innych książąt. Nasz Książę jednak radził sobie z tym doskonale, albowiem posiadał supermoce. Potrafił przenosić wielkie przedmioty siłą samej woli, a przy dodatkowym użyciu siły mięśni to niezły wprost rozkurwiacz był.
Aż pewnego dnia nad księstwem pojawił się SMOK!
Smok ten przybył nie wiadomo skąd - powszechnie uważano, ze te stworzenia już nie istnieją, odkąd Książę zjadł ostatniego na kolacje. Poczwara musiała usłyszeć o przemysłowych ilościach mleka i miodu, stąd pewnie jej obecność. Księcia to nie zmartwiło - nie jednego smoka już w życiu ubił, wiec i z tym kłopotu być nie powinno. Przywdział swa mithrilowa zbroje, przypasał swój piękny, lśniący miecz i stawić czoła bestii wyruszył.
Gdy stanęli twarzą w twarz, lub w twarzą w pysk jak kto woli, smok rzekł do Księcia:
"Jestem zaczarowanym poborca podatkowym! Posiadasz nielegalna wytwornie mleka i miodu i nie płacisz podatków!" Na co Książę się roześmiał i odpowiedział, że przecież on tu rządzi, wiec nie ma komu tych podatków płacić.
Smok wzruszył swoimi wielkimi ramionami i sprostował, ze wszystkie księstwa od zarania dziejów podlegają złemu czarnoksiężnikowi, który karze sobie płacić sute daniny. A że Książę nie płacił, to ten postanowił go ukarać.
Książę zaśmiał się jeszcze głośniej. Wytężył umysł, napiął mięśnie i posłał w kierunku smoka wiązkę energii tak silna, ze nie jeden zamek by od tego upadł. Aaale bestia była to wyjątkowa - Czarnoksiężnik rzucając urok na poborce podatkowego przewidział, że Książę będzie stawiał opór i przygotował coś naprawdę wyjątkowego. Smok był odporny na magie, co bystry Książę szybko zauważył.
Wyjął z pochwy więc swój piękny miecz, wywinął parę młynków i krzyczą rozmaite obelgi, ruszył biegiem na przeciwnika. I znowu doznał zawodu - miecz się stępił, skóra smoka zaś była ledwie draśnięta. Bestia ziewnęła. Zamachnęła się swym potężnym ogonem i przylutowała Księciu prosto w oblicze. Bohater upadł natychmiast i nie spieszno mu było do podniesienia się.
Wtem, zza horyzontu rozległ się dźwięk rogu. Smok był wielce zdziwiony, bo poza Księciem nikt w tym księstwie nie był w stanie stawić mu czoła - kogo wiec pojebało na tyle, żeby tutaj przyjeżdżać. Wkrótce dane było mu przekonać się kogo.
Galopująca biała klacz niosła na sobie niewiastę. Była ona tak śliczna, ze smokowi płomień ugrzązł w gardle.
Była ona prawdopodobnie nie z tego księstwa, albowiem była brunetka - a wiadomo, ze w krainie z mlekiem i miodem są same Szwedki. A zatem - Amazonka!
Klacz była coraz bliżej, i wtedy smok się przyjrzał- Amazonka trzymała w reku mały flakonik z podejrzana fioletowa cieczą. Zaczarowany poborca znał tą ciecz - zły Czarnoksiężnik używał jej po ukończonej misji, by ten mógł do swej ludzkiej postaci i być uwieziony na powrót w celi, gdzie żył jak pies. Amazonka wykonała potężny zamach i rzuciła flakonikiem w smoka.
I nagle PUFF!
Olbrzymie pokryte łuskami cielsko zaczęło się kurczyć i tracić swój blask. Gad zniknął dość szybko pozostawiając nieprzytomnego poborce na trawie. Jeno ogon się nie skurczył, ale to było przekleństwo, z którym poborca nauczył się żyć.
Amazonka zsiadła z klaczy, podeszła do poborcy i uderzyła go w twarz.Ten się ocknął, krzyknął jakiesś niezrozumiale, acz na pewno plugawe, słowo i wstał.
Było jeno ostre rzniecie - tak, jak to Amazonki maja w zwyczaju.
ale o tym nie musicie juz wiedziec...
KONIEC